Mąż Anny z Sewerynów, Jan Szopa, zmarł 10 lipca 1966 roku i wkrótce potem dobrze prosperujące gospodarstwo w Zagórowej zostało sprzedane, a Babcia „pomieszkiwała” u swoich dzieci – u Jerzego w Krakowie, u Basi w Kielcach... W latach siedemdziesiątych u swojego syna, Stanisława, który gospodarzył w Trzeku (wsi koło Kostrzyna Wielkopolskiego), miała własny pokój. Była tam „na emeryturze” – ale starała się „coś” robić. Pamiętam Ją w trakcie prac w dużym ogrodzie – siwa, drobna kobieta w ciemnej chustce, w pełnym słońcu, na tle szaro-czarnej ziemi. Za nią wysokie sztachety i pożółkłe badyle – a może był to wysychający już groch lub fasola na tyczkach? Nie bardzo pamiętam, bo szybko stamtąd uciekłem, tak było gorąco. Babcia zajmowała osobny pokój, w którym mocno pachniało ziołami. Ich pęczki suszyły się pod sufitem oraz na arkuszach papieru, porozkładanych nie tylko na parapecie, ale we wszelkich możliwych zakamarkach pokoju. Pomieszczenie było nieco mroczne, bo niedaleko za oknem rósł ogro...