Tam, w tych cholernych górach, nie tylko Niemcy byli niebezpieczni. Pod Monte Cassino - tam też były skorpiony. Zupełnie jak w pustyni. Ich ukłucie jest śmiertelne, nie było na to antidotum . Dlatego, jeśli gdzieś był taki skorpion, to maczaliśmy sznurek w benzynie, okładaliśmy w kółko skorpiona i podpalaliśmy. Wtedy biegał, rzucał się bezładnie w różne strony i na koniec własnym kolcem na ogonie - zabijał się sam. Na szczęście nie stało się tak z naszymi „Skorpionami”, tymi z drugiej pancernej - choć wielu ich tam ginęło. Góry nie są dobre dla czołgów. M4 Sherman z II Korpusu Polskiego /w: Piedimonte - Zapomniany epizod... /. Powiem, że nasze czołgi robiły co mogły, ale w górach lepiej przydawały się w obronie. Niemcy na przykład ustawili je na swojej drugiej linii oporu, w Piedimonte. dynamitem powysadzali skały i czołgi wpakowali w te dziury. Wystawała tylko lufa i wieżyczka. Natłukli naszych co niemiara. Pamiętam… Jest gdzieś zdjęcie takiego czołgu, który spłonął, a w nim i o...