Przejdź do głównej zawartości

Posty

Translator

Wielkanocne pogody (1903)

  Wiosna 1903 roku zaczęła się wcześnie . Rodzice posiali wszystko jeszcze przed Wielkanocą i nawet zasadzili wczesne ziemniaki. Święta Wielkanocne rozpoczęły się w sam dzień świętego Marka Apostoła, 25 kwietnia. Pamiętam, że w 1903 roku przez cały Wielki Tydzień, już od Palmowej Niedzieli, było ciepło i pogodnie, dopiero w piątek mżył drobny deszcz. Ojciec stwierdził, że jak w Wielki Piątek deszcz kropi, to się cieszą wszyscy chłopi . Jednak nie było się z czego cieszyć. W Wielką Sobotę po południu mocno się oziębiło , powiał zimny wiatr i zaczęły polatywać płatki śniegu . W nocy zrobiła się straszna zawierucha i padał gęsty śnieg. Rano okazało się, że dom jest calusieńki zasypany, ze wszystkich stron. Okna, drzwi, ściany - jakby kto oblepił śniegiem. W Dzień Wielkanocny wiatry jeszcze bardziej wywijały śniegiem , huczały, gwizdały, a w domu było ciemno. Nikt nie poszedł do kościoła, wszyscy siedzieli ze zważonymi humorami. Rodzice martwili się, że śnieg „wyleży” zboże, które ...

Dokąd po wojnie?

Niemcy niemal do ostatniej chwili nie poddawali się i dlatego trzeba było być ostrożnym. Pamiętam, że w ostatnich dniach kwietnia 1945, a może był to nawet początek maja – obłożyli nas bombami. Staliśmy wtedy w jakiejś wsi we Włoszech, mieliśmy nocować we trzech w jakimś budynku. Byłem ja i ze mną dwóch Żydów, którzy już tylko chcieli przeżyć. Jeden z nich, Krauskan, pochodził z Warszawy, z zawodu adwokat. Dobrze mówił po włosku, bo całą wojnę tam się ukrywał, w Rzymie, a nawet w samym Watykanie. Trzeba powiedzieć, że Watykan dużo robił dla uchodźców - Polaków, Żydów i innych. Jednak Kesselring, ten, który dowodził we Włoszech - nie wlazł. Niemcy nigdy nie weszli do Watykanu i dlatego wielu tam przetrwało wojnę, choć gdzie indziej ich wydawali i mordowali. Gdy oswobodziliśmy Rzym, to Krauskan sam się do nas zgłosił – był podporucznikiem rezerwy. Był ranny jeszcze w wojnie bolszewickiej, w 1920 r. - nogę miał przestrzeloną i to ciągle mu ropiało. Musiał pilnować - wkładał tampony z waty...

Wywiad i kontrwywiad 2 Korpusu /1945/

Wiadomo, że w kwietniu zdobyliśmy Bolonię – nawet pierwsi tam weszliśmy. Nim jednak ruszyliśmy do Bolonii, to sztab musiał opracować plany działań, zabezpieczenia i tak dalej. Wszystko to trzeba było chronić przed niemieckimi szpiegami, którym czasem pomagali Włosi. Trzeba było uważać, żebyśmy to my ich, a nie oni nas zaskoczyli. Opór niemiecki wciąż był bardzo silny. Gen. Bohusz-Szyszko, K. Rudnicki, Bolonia 1945 /w:  Bolonia - ostatnia bitwa... /. W czasie, gdy ruszyliśmy na Bolonię - dowodził nami Bohusz-Szyszko, ale dowódcą całego naszego frontu we Włoszech był generał Alexander . Dowodził Anglikami i Amerykanami, a także nami. Alexander zwołał odprawę do Ferno – a to był to nasz teren bezpieczeństwa i my, ze sztabu 2 Korpusu, mieliśmy pilnować tych wszystkich tajemnic.  Na odprawie byli wszyscy, w tym dowódca 8 Armiii Brytyjskiej , któremu bezpośrednio podlegał nasz korpus.  Po skończonej odprawie przychodzi do nas, do naszego referatu, colonel Creery , dowódca 8 Arm...