Gdy w Durbanie wyładowali nas ze statku, to potem zawieźli do wielkiego szpitala w Pietermaritzburgu i . Był tam olbrzymi szpital na 15 tys. łóżek, a wszystko w nowych barakach. Lokowali tam rannych i chorych nie tylko z Północnej Afryki, ale też z całego Dalekiego Wschodu i z Indii. Dopiero tam uratowali mnie naprawdę. Żołnierze w szpitalu Pietermaritzburg/za: ORIBY Military Hospital... /. Sam już dobrze nie pamiętam, czy to było jeszcze latem, czy już jesienią 1942. Tamte pogody były zupełnie inne, niż u nas w Polsce. Nasz wrzesień był piękny, ale to zawsze koniec lata. Tam nadal było gorąco, choć przecież bliżej było do zimy - a więc jednak jesień. Ja miałem tę uszkodzoną nogę, więc dali mnie na ortopedię. Na tym oddziale reperowali nogi i ręce. Szefem tego wszystkiego był profesor Erenburg ( fonet.; b.d.b. )., Anglik. Gdy mnie zobaczył, głową pokręcił i mówi: - Nigdy pan już nie będzie mógł chodzić, jeżeli to zostanie tak, jak teraz jest. Jest jednak pewien możliwy...