Są książki, które nie snują opowieści wyimaginowanych. Powstają niejako naturalnie, z wewnętrznej konieczności zapisu czasów, przestrzeni i zdarzeń; takie, które pozornie bez znaczenia, wypełniają „literacką” strukturę naszego życia. Bez tych książek nasza świadomość byłaby niepełna. Nie są to oczywiście książki o celebrytach, pustych, mechanicznych zachowaniach społecznych marionetek, naznaczonych eksplikacją wątpliwych talentów lub chęcią zarobienia większych pieniędzy. Są też książki pisane przez stulatków. Zapisy mądrości zaklętej w ludzkim doświadczeniu. Taka też jest i ta książka, napisana „własnoręcznie” przez osobę z „dziewięcioma krzyżykami na karku”. W tym wieku nie sięga się po pióro, aby wypisywać bzdury. Na to nie ma się już wtedy ani czasu, ani ochoty. Jeśli już, musi to być ważna motywacja, na przykład intencja konieczności zapisania dziejów współczesnych własnej rodziny. Ta myśl kierowała panią Anną z Sewerynów Szopową, autorką książki „Opowieści z pamięci”. prof. Grze...