Do opisanych wcześniej problemów finansowych naszej rodziny doszło nowe obciążenie – w parafii rozpoczęto budowę nowego kościoła. Parafia była duża, należało do niej czternaście wsi – kościół był mały, drewniany, ubogi... Proboszczem był ksiądz Biechoński, który nie dbał o kościół i parafię. Kiedy dziedzic Zdanowski sprzedawał swój majątek, ksiądz Biechoński zakupił od niego sześćdziesiąt mórg ziemi, z dworem, sadem i wszystkimi budynkami, które należały do majątku, także z inwentarzem. Zajmował się tym gospodarstwem, a nie kościołem. Do tego opowiadano, że w majątku przetrzymuje jedną panią, która uciekła od męża i zamieszkała z księdzem.